Legia Warszawa - Steaua Bukareszt: => 2-2 !

Czyli wszystko o programowaniu co nie można zakwalifikować do ww tematów głównych, zapraszam

Legia Warszawa - Steaua Bukareszt: => 2-2 !

Postby strateg1 » 2013-08-28, 01:46

Legia Warszawa - Steaua Bukareszt: marzenia o potędze prysły w dwie minuty, mistrz Polski nie awansował do Ligi Mistrzów

Sie­dem­na­ście lat ki­bi­ce cze­ka­ją na awans pol­skie­go klubu do Ligi Mi­strzów i… po­cze­ka­ją jesz­cze co naj­mniej rok. Legia War­sza­wa zre­mi­so­wa­ła 2:2 (1:2) na wła­snym sta­dio­nie ze Ste­auą Bu­ka­reszt w re­wan­żo­wym meczu IV rundy eli­mi­na­cji LM, co przy wy­ni­ku 1:1 w pierw­szym meczu dało awans mi­strzom Ru­mu­nii.
Legia Warszawa - Steaua Bukareszt Legia Warszawa - Steaua Bukareszt Foto: PAP

Balon ocze­ki­wań pękł wy­jąt­ko­wo szyb­ko, bo już po dzie­wię­ciu mi­nu­tach le­gio­ni­ści prze­gry­wa­li 0:2. Co praw­da pod­ję­li jesz­cze walkę, ale błędy z po­cząt­ku oka­za­ły się zbyt kosz­tow­ne. Można je wy­ce­nić na 50 mln zło­tych, bo lekko li­cząc tyle do pod­nie­sie­nia było we wto­rek z mu­ra­wy. Ma­rze­nia o bo­gac­twie i pił­kar­skiej przy­go­dzie trze­ba odło­żyć co naj­mniej o rok, na po­cie­sze­nie zo­sta­je Legii udział w Lidze Eu­ro­py.

Nic nie za­po­wia­da­ło, że mecz za­cznie się dla Legii kosz­mar­nie. Mimo za­mknię­tej try­bu­ny Ży­le­ty at­mos­fe­ra na sta­dio­nie była po­ry­wa­ją­ca (choć bez kar za race się nie obej­dzie). Na ży­cze­nie pił­ka­rzy ki­bi­ce od­śpie­wa­li "Sen o War­sza­wie" już po roz­po­czę­ciu spo­tka­nia, co wy­war­ło ogrom­ne wra­że­nie. Czy ten wie­czór mógł się skoń­czyć źle?

A jed­nak. Jak grom z ja­sne­go nieba na le­gio­ni­stów spa­dły dwa dru­zgo­czą­ce ciosy. Oba po in­dy­wi­du­al­nych błę­dach. Naj­pierw w polu kar­nym Ni­co­lae Stan­cu zbyt łatwo ograł Do­mi­ni­ka Fur­ma­na i pre­cy­zyj­nym strza­łem przy słup­ku po­ko­nał Du­sa­na Ku­cia­ka.

Była to siód­ma mi­nu­ta meczu, więc za­licz­ka z Bu­ka­resz­tu (1:1) zo­sta­ła stra­co­na szyb­ciej, niż za­kła­dał czar­ny sce­na­riusz. Dwie mi­nu­ty póź­niej fa­tal­ną stra­tę za­li­czył ka­pi­tan Ivica Vrdol­jak, po któ­rym ta­kich kik­sów można spo­dzie­wać się naj­mniej.

Ste­aua wy­szła z akcją trzech na dwóch. Fe­de­ri­co Pio­vac­ca­ri ograł Dossę Ju­nio­ra i de­li­kat­nym strza­łem skie­ro­wał piłkę do siat­ki obok wy­cho­dzą­ce­go Ku­cia­ka.

Szok i nie­do­wie­rza­nie. Przy wy­ni­ku 0:2 sy­tu­acja zro­bi­ła się dra­ma­tycz­na, bo Legia po­trze­bo­wa­ła trzech goli, by awan­so­wać. Każdy remis w tej chwi­li pre­mio­wał już Ru­mu­nów.

Wynik mógł pod­ciąć skrzy­dła, ale le­gio­ni­ści się nie pod­da­li. Już w 22. mi­nu­cie Mi­chał Ku­char­czyk tra­fił do bram­ki Ci­pria­na Ta­ta­ru­sa­nu, nie­ste­ty sę­dzia do­pa­trzył się dys­ku­syj­ne­go spa­lo­ne­go.

Ta akcja na nowo roz­grza­ła try­bu­ny i pił­ka­rzy. Le­gio­ni­ści ata­ko­wa­li pole karne ry­wa­la i przed upły­wem 30 mi­nu­ty do­cze­ka­li się gola.

Jakub Waw­rzy­niak nie­mal sko­pio­wał swoją akcję, która dała Legii awans do Ligi Eu­ro­py w meczu ze Spar­ta­kiem Mo­skwa. Tym razem do­środ­ko­wa­nie le­we­go obroń­cy tra­fi­ło na głową Mi­ro­sla­va Ra­do­vi­cia, a nie Ja­nu­sza Gola, ale efekt był ten sam. Bram­ka kon­tak­to­wa i iskier­ka na­dziei za­tli­ła się w le­gio­ni­stach.

Przed prze­rwą dobrą akcją po­pi­sał się jesz­cze Fur­man. Strzał sprzed pola kar­ne­go zmie­rzał do bram­ki Ste­auy, ale koń­ca­mi pal­ców piłkę na rzut rożny wybił Ta­ta­ru­sa­nu. Le­gio­ni­ści ze­szli do szat­ni, gdzie tre­ner Jan Urban mu­siał na­tchnąć ich do od­ro­bie­nia dwóch goli stra­ty.

Nie­ste­ty, po prze­rwie akcje ofen­syw­ne Legii w ogóle się nie kle­iły. Wpływ miała na to tak­ty­ka Ste­auy, która całym ze­spo­łem bro­ni­ła do­stę­pu do bram­ki. Oży­wie­nie wpro­wa­dzał Jakub Ko­sec­ki, który był naj­lep­szy w sze­re­gach go­spo­da­rzy. Ale jego akcje skrzy­dła­mi nie prze­kła­da­ły się na za­gro­że­nie w polu kar­nym.

Gdy na ze­ga­rze po­ja­wi­ła się 70 mi­nu­ta, a Legia wciąż po­zo­sta­wa­ła bez groź­ne­go strza­łu w dru­giej po­ło­wie, wiara ule­cia­ła nawet z naj­więk­szych opty­mi­stów. Nie po­mo­gły zmia­ny tre­ne­ra Urba­na – Hen­rik Oja­maa, Mi­chał Żyro i Pa­tryk Mi­ki­ta nie byli w sta­nie na­pę­dzić ofen­syw­nych akcji Legii, a Mi­ro­slav Ra­do­vić był na to zbyt zmę­czo­ny.

Nie­spo­dzie­wa­nie Legia do­pro­wa­dzi­ła do wy­rów­na­nia. W polu kar­nym ry­wa­la od­na­lazł się Jakub Rzeź­ni­czak, który pła­skim strza­łem po­ko­nał bram­ka­rza Ste­auy. Była to jed­nak ostat­nia mi­nu­ta do­li­czo­ne­go czasu gry i gol na otar­cie łez. Chwi­lę póź­niej sę­dzia gwizd­nął po raz ostat­ni.

Mecz za­koń­czył się re­mi­sem 2:2. Ki­bi­com opusz­cza­ją­cym sta­dion trud­no było po­zbyć się uczu­cia, że szan­sa na Ligę Mi­strzów zo­sta­ła wy­pusz­czo­na z rąk zbyt łatwo. Może za rok pol­skie­mu klu­bo­wi się uda…

Legia War­sza­wa - Ste­aua Bu­ka­reszt 2:2 (1:2)

Bram­ki: Ra­do­vić 27, Rzeź­ni­czak 90 - Stan­ciu 7, Pio­vac­ca­ri 9

Legia: Ku­ciak - Be­re­szyń­ski, Rzeź­ni­czak, Ju­nior, Waw­rzy­niak - Ku­char­czyk (63 Oja­maa), Vrdol­jak, Fur­man (75 Żyro), Ra­do­vić, Ko­sec­ki - Sa­ga­now­ski (79 Mi­ki­ta).

Ste­aua: Ta­ta­rușanu - Geo­r­gie­vski, Szu­ka­ła, Gardoș, La­to­vle­vi­ci - Popa, Bo­ur­ce­anu, Filip, Stan­ciu (59 Cri­stea), Ta­na­se (72 Tatu) - Pio­vac­ca­ri (89 Iancu).

Żółte kart­ki: Rzeź­ni­czak, Ku­ciak - Filip, Geo­r­gie­vski, Stan­ciu, Bo­ur­ce­anu, Iancu.

Sę­dzio­wał: Pedro Proença (Por­tu­ga­lia).

Wi­dzów: 23 000.
Autor:
Maciej Stolarczyk
Źródło: Onet
=>M O T O F A N -> SHL,WFM,WSK,Komar,Romet,Jawa,MZ-ka, i td.
User avatar
strateg1
 
Posts: 955
Joined: 2007-01-20, 16:58
Location: Rzeszów

Return to Inne, Rózne

Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 1 guest

cron