"Kontrolować to my, ale nie nas". Ustawa policyjna

Tytuł wszystko wyjasnia :)

"Kontrolować to my, ale nie nas". Ustawa policyjna

Postby strateg1 » 2016-01-26, 06:06

"Kontrolować to my, ale nie nas". Ustawa policyjna w tym tygodniu w Senacie
Na najbliższym posiedzeniu 28 stycznia Senat będzie pracował nad przepisami, które regulują, na jakich zasadach państwo może śledzić obywateli. Zajmie się nowelizacją ustawy o policji przyjętą przez Sejm 15 stycznia. Zmiany analizuje serwis MamPrawoWiedziec.pl.

Sejm przyjął nowelizację ustawy o policji 15 stycznia

Sejm przyjął nowelizację ustawy o policji 15 stycznia

Za uchwaleniem nowelizacji zgłoszonej przez posłów Prawa i Sprawiedliwości głosowało 234 posłów, 213 było przeciw, a 3 wstrzymało się od głosu.

Przyjęta ustawa zakłada, że kontrola operacyjna będzie mogła trwać maksymalnie 18 miesięcy (obecnie obowiązujące przepisy tego nie określają). Przez ten czas służby specjalne będą uprawnione – po uzyskaniu zgody sądu – do podsłuchiwania osób objętych śledztwem, sprawdzania ich korespondencji oraz danych zapisanych na nośnikach cyfrowych.

Operatorzy sieci oraz dostawcy usług telekomunikacyjnych są zobowiązani do gromadzenia i przetrzymywania danych wszystkich klientów przez 12 miesięcy (okres ten nie ulega zmianie w porównaniu z obowiązującym prawem). Dotyczy to danych internetowych i telekomunikacyjnych niezawierających treści (billingi, ale już nie treść połączeń; liczba, nadawcy i adresaci SMS-ów, ale nie ich treść). Gdy nowelizacja wejdzie w życie, firmy dostarczające usługi telekomunikacyjne poproszone przez służby o udostępnienie danych będą musiały pokryć koszty ich udostępnienia oraz uruchomić interfejsy, które posłużą pobieraniu danych przez funkcjonariuszy. Wyłączone z tego obowiązku będą małe i średnie przedsiębiorstwa (ten zapis jako poprawkę zgłosiła Nowoczesna). Do przekazywania danych między firmą a służbami mają powstać specjalne bezpieczne łącza. Dotąd dane udostępniane były pisemnie – tzn. firma dostawała pismo z prośbą o udzielenie potrzebnych informacji i odpowiadała na nią również pisemnie. W głosowaniach przepadły niemal wszystkie poprawki opozycji.

Problem "danych internetowych"

Nowa ustawa zawiera pojęcie "danych internetowych" – wszystkich informacji przechowywanych przez strony internetowe w celu identyfikacji użytkowników. Może to być imię i nazwisko, adres e-mail, numer IP naszego sprzętu, czas logowania, tytuły ściąganych plików, lecz także PESEL i numer dowodu osobistego. "Wszystkie te dane (zwłaszcza w przypadku zestawienia danych od różnych usługodawców) pozwalają na ustalenie całego życiorysu użytkownika w internecie" – czytamy w piśmie Związku Pracodawców Branży Internetowej IAB Polska skierowanym do marszałka Sejmu.

Autorzy ustawy zakładają, że służby będą mogły uzyskać dostęp do tzw. danych internetowych "w celu zapobiegania lub wykrywania przestępstw albo w celu ratowania życia lub zdrowia ludzkiego bądź wsparcia działań poszukiwawczych lub ratowniczych". To znacznie szersze pojęcie niż obecnie obowiązujące, które mówi, że dane mogą być pozyskiwane jedynie na "potrzeby prowadzonych postępowań".

Niekontrolowane służby?

Zgodnie z ustawą PiS służby, które pozyskują dane, będą poddane wyrywkowej, nieobowiązkowej kontroli następczej – sąd będzie mógł sprawdzić działanie służb w trakcie lub po przeprowadzeniu przez nie działań.

Jeśli kontrola wykryje nieprawidłowości, sąd będzie miał prawo do poinformowania o tym, jednak nie do nakazu usunięcia danych. Jedynym wyjątkiem będą dane objęte ochroną: tajemnicą obrońcy lub spowiedzi. Po uzyskaniu takich danych funkcjonariusz będzie zobowiązany do ich natychmiastowego zniszczenia. W przypadku wiadomości objętych inną tajemnicą zawodową (np. dziennikarską lub lekarską) o ich skasowaniu zadecyduje sąd. Teraz nie ma przepisów nakazujących ich niszczenie, co było jednym z zastrzeżeń TK.

Służby będą poddane kontroli następczej (po zakończeniu postępowania). Co pół roku będą składały sprawozdania, dotyczące wykorzystania danych internetowych i telekomunikacyjnych do właściwego sądu okręgowego. Sprawozdanie będzie zawierać: informacje o liczbie i rodzaju pozyskanych danych oraz kwalifikacje prawne czynów, na podstawie których o nie wystąpiono. Sprawozdania nie będą jawne.

Opozycja za odrzuceniem projektu

Podczas pierwszego czytania projektu ustawy tuż przed końcem roku wszystkie ugrupowania parlamentarne oprócz PiS opowiedziały się za jego odrzuceniem. – Omawiany projekt wbrew wyrokowi Trybunału nie zawiera żadnych przepisów chroniących obywateli przed nadużyciem przez służby, jeżeli chodzi o dane telekomunikacyjne – mówił Krzysztof Brejza (PO).

Bartosz Jóźwiak (Kukiz’15) wskazywał na podobieństwo nowego projektu do poprzedniego – napisanego, ale nieuchwalonego w czasie rządów PO-PSL (podkreślali to także przedstawiciele innych opozycyjnych ugrupowań). Mówił, że projekt "nie rozwiązuje podanych przez Trybunał wątpliwości, a co więcej, nadal nie uwzględnia uwag organizacji pozarządowych".

– Brak jest regulacji nakazujących niszczenie danych, które są wykorzystane procesowo (podczas działań operacyjnych) przez ABW i SKW – mówił poseł Adam Szłapka (Nowoczesna). Zbigniew Sosnowski (PSL) jako powód niepopierania przez jego klub tego projektu wskazał brak "spokojnej, wnikliwej i rzeczowej dyskusji" oraz "wysłuchania stanowisk podmiotów, których zmiany mają dotyczyć".

– Mamy na uwadze oczywiście fakt, że ten projekt może być mocno dyskutowany i mogą być zgłaszane w tym zakresie sensowne poprawki, wszakże przyświeca nam jeden cel, cel, którym jest wzmocnienie bezpieczeństwa państwa i zwalczanie przestępczości, w tym przestępczości zorganizowanej, która tak mocno już dała się we znaki i obywatelom państwa polskiego, i polskiemu budżetowi, i narodowi polskiemu – argumentował za przyjęciem ustawy Bogdan Rzońca (PiS).

Warto przypomnieć, że o kontroli służb mówiła w exposé prezes Rady Ministrów Beata Szydło: – Przywrócimy właściwe działania i nadzór nad służbami specjalnymi. To szczególnie ważne w tej chwili, kiedy zagrożenie w Europie i na świecie jest coraz większe.

Projekt sprzeczny z prawem Unii Europejskiej

W opinii Biura Analiz Sejmowych czytamy, że projekt ustawy "jest sprzeczny z prawem Unii Europejskiej". Według prawników biura nie przywidywał on należytej kontroli danych pozyskiwanych przez służby.

Helsińska Fundacja Praw Człowieka zwraca uwagę, że "krótki czas pozostały do uchwalenia opiniowanej ustawy nie zwalnia ustawodawcy od podjęcia w trakcie procesu legislacyjnego działań zmierzających do tego, aby projekt odpowiadał wymogom wynikającym również z prawa Unii Europejskiej".

Prawnicy fundacji powołują się na wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, nakazujący wąskie określenie sytuacji, w których służby mogą ubiegać się o udostępnienie danych.

10 organizacji pozarządowych, w tym Amnesty Inernational, Helsińska Fundacja Praw Człowieka i Fundacja Panoptykon, wystosowało wspólnie apel do członków sejmowej podkomisji, która pracowała nad projektem ustawy, "o rezygnację z niebezpiecznych propozycji i zapewnienie realnej kontroli nad służbami". Podkomisję powołała komisja administracji i spraw wewnętrznych. Przewodniczył Arkadiusz Czartoryski (PiS)

12 stycznia poselski projekt zmian w ustawie o policji dostał pozytywną opinię rządu, który zapowiedział zgłoszenie poprawek, m.in. aby służby podczas kontroli operacyjnej nie miały dostępu do treści przesyłanych wiadomości. Zostały one przyjęte podczas prac podkomisji.

PiS kończy niezałatwioną sprawę

Nowe przepisy są potrzebne, bo wymaga tego wyrok Trybunału Konstytucyjnego z lipca 2014 r. Trybunał zalecił Sejmowi uchwalenie przepisów ograniczających swobodę działania służb policji, Straży Granicznej, kontroli skarbowej, Żandarmerii Wojskowej, ABW, AW, CBA, SKW oraz SWW w zakresie pobierania billingów, przetrzymywania nagrań z podsłuchów osób zaufania publicznego (np. adwokatów czy dziennikarzy) oraz danych nieprzydatnych w śledztwie. Trybunał nakazał także określić maksymalny czas trwania czynności operacyjnych (czyli podsłuchiwania), tak by po ich zakończeniu osoba objęta kontrolą mogła dochodzić w sądzie ich legalności. Po 6 lutego – czyli po 18 miesiącach od wyroku TK – przepisy, które zostały uznane za niekonstytucyjne, stracą moc prawną. Bez nowej ustawy nie byłoby prawa kontrolującego działania służb.

Wcześniej sprawą zajęła się Platforma Obywatelska. Zaproponowała przepisy realizujące wyrok TK, ale ich nie uchwaliła. Projekt zgłosili senatorowie (bo przyjęte jest, że to oni naprawiają prawo zgodnie ze wskazówkami TK). Był on krytykowany nie tylko przez opozycję, lecz także przez m.in. HFP, Panoptykon czy palestrę za niewypełnienie wszystkich postanowień TK, np. dotyczących ochrony tajemnicy zawodowej. Krytyczne były instytucje niebędące interesariuszami, takie jak Prokuratora Generalnego, RPO i Rządowe Centrum Legislacji.

Po pierwszym czytaniu projekt został skierowany do komisji administracji i spraw wewnętrznych, w której przeleżał do końca kadencji. Oznacza to, że z 18 miesięcy, które były na uchwalenie nowego prawa, 15 przebiegło pod rządami koalicji PO-PSL. Dlatego do sprawy musiało wrócić PiS.

Dane: ile służby faktycznie chcą o nas wiedzieć?

W 2014 r. służby, sądy i prokuratury złożyły łącznie 2,18 mln zapytań o dane telekomunikacyjne – podał Urząd Komunikacji Elektronicznej (UKE) w informacji przygotowanej dla Fundacji Panoptykon. To więcej niż w 2013 r. (1,75 mln) i 2012 r. (1,76 mln). Liczby, które podaje UKE, nie oddają rzeczywistej skali zapytań o dane telekomunikacyjne. Same służby i organy ścigania (policja, Straż Graniczna, ABW, CBA, Żandarmeria Wojskowa i kontrola skarbowa z wyłączeniem sądów i prokuratur, a także Służby Kontrwywiadu Wojskowego i Służby Celnej) przyznają się do wysłania w 2014 r. łącznie ponad 2,35 mln zapytań.

Dlaczego skala zapytań w niczym nie oddaje skali zainteresowania policji? Fundacja Panoptykon tłumaczy to w raporcie "Dostęp państwa do danych użytkowników usług telekomunikacyjnych": "Wynika to z praktyki działań śledczych, które z zasady zaczynają się od szerzej zakrojonych poszukiwań po to, by na dalszym etapie zawęzić się do kręgu osób podejrzanych. Aby ustalić ten właściwy numer IP, zwykle trzeba zweryfikować lub porównać ze sobą wiele innych. To jednak nie znaczy, że policja interesuje się każdą osobą, której numer IP znalazł się w aktach sprawy. Byłaby to najkrótsza droga do sparaliżowania pracy organów ścigania.

Dodatkowo dyskusję o skali zapytań, jakie organy państwa kierują do firm świadczących usługi drogą elektroniczną, utrudnia brak spójnej metody prowadzenia sprawozdawczości. Jak liczyć takie zapytania? Czy pytanie o każdy numer IP, nawet jeśli zmierza do ustalenia jednego sprawcy, liczyć osobno? Co w sytuacji, gdy jedno zapytanie (np. o numer IP) generuje kolejne, bardziej szczegółowe (np. o dane, które użytkownik podał w umowie), ale wciąż dotyczy tej samej sprawy? Wątpliwości można mnożyć".

(współpraca Piotr Teisseyre–MojaPolis.pl; Tekst pochodzi z serwisu MamPrawoWiedziec.pl;jsch) kopia z Onet.
=>M O T O F A N -> SHL,WFM,WSK,Komar,Romet,Jawa,MZ-ka, i td.
User avatar
strateg1
 
Posts: 957
Joined: 2007-01-20, 16:58
Location: Rzeszów

Re: "Kontrolować to my, ale nie nas". Ustawa policyjna

Postby strateg1 » 2020-01-07, 06:53

Dodatek : 8-)

Uliczne kamery będą cię rozpoznawać nawet wbrew twojej woli, bo chcą tego rządy
wczoraj 6 01 2020 r. 17:19 Politico

Technologia rozpoznawania twarzy stała się źródłem wielu obaw dotyczących ochrony prywatności. Używane do tego celu oprogramowanie pojawia się w coraz częściej w codziennym życiu: na przejściach granicznych, w samochodach policyjnych, na stadionach, lotniskach, uczelniach. I po prostu na ulicach. Jednak dążenia do kontroli tego zjawiska spotykają się ze stanowczym oporem rządów po obu stronach Atlantyku - piszą Janosch Delcker i Cristiano Lima z POLITICO.
Technologia rozpoznawania twarzy rozwija się bez żadnych prawnych regulacjiFoto: Who is Danny / Shutterstock
System rozpoznawania twarzy
https://ocdn.eu/pulscms-transforms/1/ql ... warzy.webp

Badania pokazują, że działanie takich systemów wzmacnia dyskryminację rasową, bo osoby kolorowe są przez nie błędnie identyfikowane znacznie częściej niż białe
W UE nie zanosi się na to, by wezwania przywódców do szybkich działań regulacyjnych sztucznej inteligencji doprowadziły do jakichkolwiek skutecznych ograniczeń
Nawet RODO, choć bardzo restrykcyjne, daje swobodę organom publicznym, by gromadziły szczególnie delikatne dane biometryczne, jeżeli tylko są w stanie to uzasadnić
Artykuł w oryginale na stronie POLITICO.eu

Główny powód niezgody polityków na ograniczenie stosowania "facial recognition" jest taki, że rządy wolą bardziej dbać o bezpieczeństwo i gromadzenie danych niż prywatność i prawa obywatelskie.

Efektem jest stan zawieszenia, a właściwie impas, który pozostawia w rękach firmom technologicznych kontrolę nad tym gdzie i w jaki sposób stosuje się technologie rozpoznawania twarzy. Te same firmy sprzedają te technologie agencjom policyjnym i wbudowują je w aplikacje i smartfony. Impas ten utrzymuje się nawet w tych krajach Europy, które najbardziej dbają o prywatność, takich jak Niemcy. Nic nie zmienia także fakt, że w USA powstał nieformalny sojusz Demokratów i Republikanów stających w obronie praw obywatelskich. Zwolennicy sztywniejszych regulacji wskazują na Chiny jako przykład mrocznego potencjału tej technologii: chińskie władze wykorzystują ją do śledzenia obywateli w przestrzeni publicznej, identyfikowania prodemokratycznych demonstrantów w Hongkongu i uciskania milionów ujgurskich muzułmanów w Sinkiangu.

Obecnie działanie tych systemów wzmacnia także dyskryminację rasową, bo osoby kolorowe są przez nie błędnie identyfikowane znacznie częściej niż białe – dowodzą tego przeprowadzone na zlecenie amerykańskiego rządu badania, których wyniki opublikowano przed świętami.

POLECAMY: POLITICO w oryginale - Ponura przyszłość Europy w wykresach
Politycy są przeciw, ale jednak za
– Rozpoznawanie twarzy trzeba powstrzymać, zanim zostaniemy postawieni przed faktem dokonanym – mówi w rozmowie z dziennikarzem POLITICO Patrick Breyer, europoseł z ramienia niemieckiej Partii Piratów.

– Korzystanie z technologii rozpoznawania twarzy to ogromne zagrożenie dla prywatności Amerykanów – mówił w czerwcu demokratyczny senator Ed Markey, który pracuje nad ustawą mającą zablokować stosowanie takiego oprogramowania.

Jednak policja i służby bezpieczeństwa na całym Zachodzie cały czas testują albo już wprowadzają tę technologię, traktując ją jako niedrogi sposób na kontrolowanie dużych grup ludzi.

Kamery i sztuczna inteligencja mogące identyfikować ludzi na podstawie rys ich twarzy pojawiają się także na przejściach granicznych, w samochodach policyjnych, przy wejściach na stadiony, a nawet na niektórych uczelniach w USA i w Europie, gdzie wykorzystuje się je do identyfikowania studentów. Takich przykładów jest dziś znacznie więcej, niż zakazów rozpoznawania twarzy wprowadzonych w San Francisco i niektórych innych miastach USA.

PRZECZYTAJ: Techno-republikanizm. Ochrona naszej prywatności jest kluczem
W Waszyngtonie początkowo obiecujące, wspólne naciski Republikanów i Demokratów w Izbie Reprezentantów, mające ograniczyć wykorzystywanie rozpoznawania twarzy przez rząd, utknęły w martwym punkcie. W Senacie bardziej ograniczone propozycje dotyczące ograniczenia wykorzystywania tej technologii bardzo powoli zdobywają poparcie.

Działacze na rzecz ochrony prywatności widzą coraz wyraźniej, że rządy nie są w stanie, a nawet nie zamierzają kontrolować rozpowszechniania technologii rozpoznawania twarzy. Twierdzą, że szybko maleje różnica pomiędzy sposobami działania rządów Zachodu i Chin w kwestii nadzoru publicznego.

"Jest coraz więcej dowodów na to, że Stany Zjednoczone na coraz szerszą skalę używają sztucznej inteligencji w sposób opresyjny i szkodliwy, na podobieństwo tego, z czym mamy do czynienia w Chinach", napisała w opublikowanym w grudniu raporcie grupa badawcza AI Now działająca przy New York University, podkreślając rozpowszechnianie się "inwazyjnych" technologii sztucznej inteligencji.

Prawa podstawowe
Jedną z takich komplikacji była śmierć deputowanego Elijaha Cummingsa w październiku ubiegłego roku. Komisja Izby Reprezentantów, prowadzona przez Cummingsa była skłonna stworzyć przepisy – popierane przez obie partie – ograniczające wykorzystywanie technologii rozpoznawania twarzy przez agencje federalne. Sprawę jednak utrudniał fakt, że kilku czołowych Demokratów i Republikanów zasiadających w tej komisji było także zaangażowanych w trwające od miesięcy spory dotyczące impeachmentu Donalda.

Zarówno demokratyczni, jak i republikańscy deputowani przyznali w rozmowach z dziennikarzami POLITICO, że wysiłki utknęły w martwym punkcie. – Niestety, sprawa impeachmentu wyssała całą naszą energię – mówił Stephen Lynch, republikański senator, przewodniczący podkomisji ds. nadzoru nad bezpieczeństwem narodowym. – W tej chwili nic się nie dzieje, śmierć Elijaha Cummingsa wstrzymała nasze działania – potwierdza senator Mark Meadows z Karoliny Północnej, najważniejszy przedstawiciel Republikanów w podkomisji ds. nadzoru nad działaniami rządu.

W Unii Europejskiej także nie ma gwarancji, że wezwania czołowych przywódców do szybkich działań w zakresie regulacji sztucznej inteligencji doprowadzą do jakichkolwiek wiążących ograniczeń działających na terenie całej Wspólnoty.

Nawet ścisłe ograniczenia w zakresie gromadzenia "danych szczególnie chronionych", zawarte w najważniejszym unijnym przepisie dotyczącym prywatności, czyli w rozporządzeniu o ochronie danych (RODO), dają swobodę organom publicznym, by gromadziły szczególnie delikatne dane biometryczne, jeżeli są w stanie to uzasadnić.

ZOBACZ: Polka stworzyła nowy typ biżuterii, która ma chronić przed inwigilacją
Ta luka prawna umożliwiła pojawienie się technologii rozpoznawania twarzy w miejscach takich jak wielki berliński dworzec kolejowy, gdzie w ramach eksperymentalnego projektu zatwierdzonego przez władze przeskanowano twarze dziesiątek tysięcy przechodniów.

Mimo to Patrick Breyer jest przekonany, że ostatecznie Europa będzie miała w tej sprawie bardziej rygorystyczne przepisy niż Stany Zjednoczone. Europoseł argumentuje, że Karta Praw Podstawowych UE, która przyznaje każdemu obywatelowi Unii "prawo do ochrony danych osobowych", będzie chronić Europejczyków przed bezkrytycznym korzystaniem z technologii rozpoznawania twarzy. Tymczasem Konstytucja Stanów Zjednoczonych nic na ten temat nie mówi.

– W USA, jeśli poruszasz się w przestrzeni publicznej, w zasadzie nie masz prawa do prywatności – mówi Breyer, który z wykształcenia jest prawnikiem. – W Europie jest inaczej: istnieje podstawowe prawo do ochrony danych i samostanowienia informacyjnego, co oznacza, że każdy przypadek zbierania i przetwarzania danych na nasz temat oznacza ingerencję w nasze podstawowe prawa, a organy ścigania mogą to robić tylko zgodnie z prawem i po uzyskaniu zezwolenia.

Tymczasem liderzy branży technologicznej korzystają z okazji, aby kształtować zasady na poziomie globalnym. W grudniu 2018 r. Brad Smith, prezes Microsoftu, ujawnił zasady dotyczące regulacji technologii rozpoznawania twarzy. Szef polityki publicznej Amazon Web Services, Michael Punke, wezwał ustawodawców do uchwalenia przepisów, które "chroniłyby prawa obywatelskie, a jednocześnie umożliwiały dalsze innowacje i praktyczne zastosowania technologii".

Na razie jednak narzędzia służące do rozpoznawania twarzy stają się coraz bardziej powszechne – sięgają po nie zarówno podmioty publiczne, jak firmy prywatne.

Pożegnajmy się z anonimowością
Firmy takie jak Facebook, Apple czy Google wbudowują rozpoznawanie twarzy w swoje najpopularniejsze urządzenia – za pomocą tej technologii można dziś odblokować telefon czy automatycznie otagować znajomych na zdjęciach. Czołowym dostawcą łatwych w obsłudze systemów rozpoznawania twarzy stał się Amazon, którego klientami są m.in. policja i agencje rządowe USA.

Jeśli chodzi o władze publiczne, to apetyt na systemy rozpoznawania twarzy wydaje się nie mieć granic. W całych Stanach Zjednoczonych agencje federalne, stanowe i lokalne "eksperymentują" z tym od lat: Administracja Bezpieczeństwa Transportu oraz Urząd Celny i Ochrony Granic korzystają z systemu rozpoznawania twarzy w wybranych punktach wjazdu na teren USA. Na poziomie stanowym i lokalnym technologię tę zaczęła już stosować policja na Florydzie, w Kolorado i Oregonie – inne stany na razie badają jej możliwości.

Podobnie jest w Europie. W Wielkiej Brytanii dwie agencje policyjne testują technologie rozpoznawania twarzy w celu identyfikacji przechodniów w czasie rzeczywistym za pomocą kamer ulicznych. Francuski rząd wprowadza dowody tożsamości z funkcją rozpoznawania twarzy mimo protestów grup działających na rzecz praw cyfrowych. Na Węgrzech ministerstwo spraw wewnętrznych zainstalowało w Budapeszcie i w pozostałej części kraju 35 tysięcy kamer mających rejestrować zarówno twarze, jak tablice rejestracyjne.

Rozpoznawanie twarzy działa już na części europejskich lotnisk – od Lizbony po Pragę – gdzie pasażerowie będący obywatelami Unii i Szwajcarii mogą ominąć długie kolejki do odprawy, jeśli zdecydują się na automatyczną kontrolę przez system korzystający z tej technologii.

PRZECZYTAJ: System rozumie coraz więcej i kiedyś całkowicie przejmie nad nami kontrolę [WYWIAD]
– To niepokojące – przyznaje Matthias Monroy, aktywista na rzecz praw obywatelskich pracujący dla niemieckiej lewicowej partii Die Linke. – W połączeniu z potęgą sztucznej inteligencji i dużej mocy obliczeniowej współczesnych komputerów taka technologia może sprawić, że już wkrótce niemożliwe będzie anonimowe poruszanie się w przestrzeni publicznej.

"Praktycznie bez ograniczeń”
W Stanach Zjednoczonych debata na temat rozpoznawania twarzy koncentruje się głównie na wykorzystaniu tej technologii przez rząd. Po tym, jak Amerykański Związek Wolności Obywatelskich (UCLA) wydał raport o sprzedaży przez Amazon oprogramowania do rozpoznawania twarzy departamentom policji, San Francisco stało się pierwszym miastem na świecie, które zakazało lokalnym agencjom korzystania z tej technologii. Aktywiści mają nadzieję, że projekt ten zostanie powielony przez inne miasta.

Sprawa odbiła się echem także w Waszyngtonie, gdzie w Kongresie koalicja Demokratów i liberalnie nastawionych Republikanów – niepokojąc się możliwymi skutkami niekontrolowanej inwigilacji obywateli przez rząd – chce ograniczyć możliwość korzystania z rozpoznawania twarzy przez agencja takie jak FBI czy urząd imigracyjny.

Najwyższy rangą przedstawiciel Republikanów w kongresowej Komisji Nadzoru powiedział POLITICO, że członkowie komisji analizują projekt ustawy, która zablokowałaby finansowanie wszelkich nowych zastosowań lub rozszerzonego wykorzystania tej technologii przez rząd federalny.

– Nie chcemy, aby przeznaczano kolejne sumy na rozbudowę tego, co już mamy, albo na zakup jakichkolwiek nowych możliwości wpływających na wykorzystanie technologii rozpoznawania twarzy – powiedział senator Jim Jordan. Ostatnio przyznał jednak, że "zdecydowana większość" Republikanów pracujących w Komisji Nadzoru skupia się obecnie głównie na sprawie impeachmentu.

W Brukseli nowa przewodnicząca Komisji Europejskiej, Ursula von der Leyen, obiecała zająć się opracowaniem wiążących zasad dotyczących sztucznej inteligencji w ciągu pierwszych 100 dni swojej kadencji, która rozpoczęła się 1 grudnia.

Zbiega się to w czasie z serią orzeczeń wydanych przez organy ochrony danych osobowych w różnych państwach Unii, które mówiły o dużej ostrożności w kwestii stosowania "na żywo" technologii rozpoznawania twarzy i wzywały władze publiczne do opracowania projektów aktów prawnych dotyczących tej kwestii.

Jednak plany Komisji w sprawie stosowania sztucznej inteligencji nie oznaczają jeszcze, że powstaną w tej sprawie jakiekolwiek ogólno-unijne przepisy. Pomimo obietnic zapisania w prawie akceptowanych praktyk w tej kwestii, przedstawiciele UE wyrażają skrajnie różne opinie na temat tego, co właściwie takie prawo powinno zawierać – a wysoko postawieni urzędnicy sugerują wręcz, że może ono skłaniać się raczej ku ogólnym wskazówkom i przewodnim zasadom, niż formułowaniu twardych przepisów.

Dlatego prawdopodobne jest, że w Europie takie reguły zostaną stworzone przez sądy i organizacje zajmujące się ochroną danych. Pod koniec sierpnia brytyjski sąd odrzucił poważną próbę ograniczenia wykorzystywania rozpoznawania twarzy przez policję, uznając, że korzyści dotyczące bezpieczeństwa są w tym przypadku większe, niż zagrożenie dla prywatności i wolności jednostki.

Eksperci prawni oczekują, że europejskie przepisy dotyczące rozpoznawania twarzy przez organy ścigania przyjmą formę tzw. rozporządzenia ex post: najpierw organy ścigania będą korzystać z istniejącej szarej strefy prawnej i wdrażać tę technologię do czasu, gdy sąd lub organ ochrony danych ograniczy taką możliwość lub zabroni jej stosowania – albo stwierdzi, że jest ona zgodna z obowiązującym prawem. Sprawy, które mogłyby stanowić taki precedens, są w toku.

Redakcja: Michał Broniatowski onet.pl
=>M O T O F A N -> SHL,WFM,WSK,Komar,Romet,Jawa,MZ-ka, i td.
User avatar
strateg1
 
Posts: 957
Joined: 2007-01-20, 16:58
Location: Rzeszów

Re: "Kontrolować to my, ale nie nas". Ustawa policyjna

Postby strateg1 » 2020-04-25, 16:22

Dodatkowe:

Czy można nagrywać interwencje policjantów?

dzisiaj 25 kwietnia 09:43 Auto Świat

Niestety, sytuacja nie jest taka oczywista. Prawo ani nie zabrania tego, ale też jednoznacznie nie pozwala na to. Sytuacja jest jeszcze bardziej niejasna w kwestii publikacji takiego nagrania w internecie. Wyjaśniamy, o co w tym wszystkim chodzi.

Kontrola policyjna
Foto: ACZ / Auto Świat
https://ocdn.eu/pulscms-transforms/1/tb ... M0BvIGhMAU
Kontrola policyjna

Orzeczenia sądowe potwierdzają, że można nagrywać kontrolę policyjną umundurowanego policjanta
Inną kwestią jest już upublicznianie takiego nagrania – można to zrobić, ale pod kilkoma warunkami
Do internetu trafia coraz więcej nagrań z bardziej lub mniej udanych interwencji i kontroli drogowych policjantów. Trudno się temu dziwić, bo niemal każdy posiada przy sobie smartfona, którym z łatwością może zarejestrować przebieg takiej kontroli. Ale czy jest to legalne i w jaki sposób można później wykorzystać takie nagranie?

Czy można nagrywać policjanta?

Z punktu widzenia prawa nie ma na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi. Jednak sytuację wyjaśniają liczne orzeczenia sądu i samo stanowisko policji. Zgodnie z nimi funkcjonariusza publicznego na służbie, czyli m.in. umundurowanego policjanta, strażnika miejskiego, inspektora Inspekcji Transportu Drogowego, czy Służby Celno-Skarbowej, co do zasady wolno fotografować lub filmować.

Osoba kontrolowana lub świadek takiej kontroli może bez pytania funkcjonariusza, nagrywać całe zajście. Policjant nie może tym samym domagać się w takiej sytuacji okazania legitymacji dziennikarskiej lub oficjalnej zgody na filmowanie bądź fotografowanie wykonywanych przez nich czynności. Z drugiej jednak strony radzimy poinformować o tym funkcjonariusza. Po pierwsze, zabezpieczy was to przed podejrzeniem, że wyciągacie z kieszeni jakiś niebezpieczny przedmiot, np. broń. Po drugie, możliwe, że zadziała to na policjanta dyscyplinująco.

Jeśli już zdecydujecie się na nagrywanie interwencji, musicie pamiętać, że nagrywanie nie może utrudniać interwencji!

Czy policjant może odebrać mi telefon, przeszukać torbę, wykasować nagrane filmy?
Takie działanie jest bezprawne. W takiej sytuacji funkcjonariusze powołują się czasem na to, że mają podejrzenie, iż np. telefon pochodzi z przestępstwa, co upoważnia ich do jego zatrzymania – przy tej okazji zarejestrowane dowody mogą „zniknąć”.

Osoba kontrolowana lub świadek takiej kontroli może bez pytania funkcjonariusza, nagrywać całe zajście. Policjant nie może tym samym domagać się w takiej sytuacji okazania legitymacji dziennikarskiej lub oficjalnej zgody na filmowanie bądź fotografowanie wykonywanych przez nich czynności. Z drugiej jednak strony radzimy poinformować o tym funkcjonariusza. Po pierwsze, zabezpieczy was to przed podejrzeniem, że wyciągacie z kieszeni jakiś niebezpieczny przedmiot, np. broń. Po drugie, możliwe że zadziała to na na policjanta dyscyplinująco.

Czy można publikować nagranie z policjantem?
Nagrywać interwencję można w celach dowodowych, ale coraz więcej osób decyduje się na upublicznienie takich filmów. W tym przypadku jednak sytuacja się już komplikuje. Tu już mamy do czynienia z rozpowszechnianiem wizerunku, a na taki policjant nie może się zgodzić. Zgodnie z prawem wizerunek można rozpowszechniać bez jego zgody w sytuacji, gdy funkcjonariusz jest jednocześnie osobą publiczną.

Szeregowy policjant nią nie jest jasna. Jeśli zdecydujecie się na udostępnienie nagrania z interwencji szerszej publice, musicie zamazać twarz i najlepiej zmienić głos nagrywanego policjanta, tak aby nie można było go rozpoznać. :-/
=>M O T O F A N -> SHL,WFM,WSK,Komar,Romet,Jawa,MZ-ka, i td.
User avatar
strateg1
 
Posts: 957
Joined: 2007-01-20, 16:58
Location: Rzeszów


Return to Sprawy rózne

Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 2 guests

cron