Bayern Monachium - FC Barcelona: 4-0 ! !

Tytuł wszystko wyjasnia :)

Bayern Monachium - FC Barcelona: 4-0 ! !

Postby strateg1 » 2013-04-24, 05:39

:!: Bayern Monachium - FC Barcelona: Bawarczycy zdemolowali bezradną Blaugranę
wczoraj, 22:33 Onet

Bayern Monachium wygrał 4:0 (1:0) z FC Barcelona w pierwszym półfinałowym meczu piłkarskiej Ligi Mistrzów. Bawarczycy są praktycznie pewni awansu do wielkiego finału, który odbędzie się na Wembley. Ich dominacja ani przez chwilę nie podlegała dyskusji.
Bayern - Barcelona
fot. AFP
http://m.ocdn.eu/_m/37e4d3934c0c5a7050b ... 1,37,1.jpg

Przedwczesny finał, starcie tytanów futbolu, kosmiczny mecz - między innymi tak określano starcie Bayernu Monachium z Barceloną. W tym sezonie te dwie drużyny były stawiane jako główni faworyci do końcowego triumfu w Lidze Mistrzów. Jedna z nich zagra w finale, druga zakończy swoją przygodę na półfinale.

Oceń piłkarzy grających w meczu!

Jeszcze dwa, trzy sezony temu nie byłoby wątpliwości, to Duma Katalonii byłaby zdecydowanym faworytem przed dwumeczem. W tym roku po losowaniu półfinałów tak nie było, a część ekspertów daje większe szanse Bawarczykom, którzy rozgrywają kapitalny sezon. Jest niemal pewne, że ta część się nie pomyliła. Trudno sobie bowiem wyobrazić, że perfekcyjnie pracująca maszyna nagle się popsuje podczas rewanżu na Camp Nou.

Gospodarze już w 2. minucie mogli wprawić w euforię swoich kibiców. Arjen Robben znalazł się w bardzo dobrej sytuacji, miał przed sobą Victora Valdesa, ale strzelił wprost w niego. Pierwsze minuty należały do Bayernu, który zepchnął rywali do defensywy. Gra wysokim pressingiem przynosiła efekty, widać było, że goście mają problemy, kiedy grają bez piłki.

W pierwszym kwadransie gry Bayern mógł udowodnić swoją przewagę, jednak prowadzący zawody Viktor Kassai skrzywdził zespół Juppa Heynckesa. Bawarczycy powinni mieć przyznany rzut karny. W 15. minucie Philipp Lahm uderzył z prawej strony pola karnego na bramkę Barcelony, na linii strzału znalazł się Gerard Pique, zablokował to uderzenie, ale jak się później okazało, użył w tym celu ręki. Sędzia jednak tego nie zauważył i puścił grę mimo licznych protestów gospodarzy.

Bayern się jednak nie podłamał i dziesięć minut później objął zasłużone prowadzenie. Dante wspaniale odnalazł się w "szesnastce" po dośrodkowaniu Robbena z prawej strony, zgrał piłkę na trzeci metr do nadbiegającego Thomasa Muellera, a reprezentant Niemiec wpakował ją do siatki z bliskiej odległości.

Cztery minuty później Katalończycy mieli swoją pierwszą wyborną okazję. Pedro dośrodkował z prawej strony boiska, posyłając piłkę tuż nad ziemią, do piłki zmierzał Lionel Messi, ale w ostatnim momencie na rzut rożny strącił ją Dante i zagrożenie pod bramką Manuela Neuera zostało zażegnane.

Bawarczycy w 32. minucie domagali się znowu rzutu karnego, ponieważ walczący o piłkę Alexis Sanchez dotknął jej ręką, ale tym razem można to było usprawiedliwiać faktem, że zawodnik Barcy był zasłonięty przez Dante, który strącił głową futbolówkę na przedramię Chilijczyka.

Przed przerwą nic się już nie zmieniło, Bayern ciągle dominował, a Barcelona nie miała pomysłu, jak odgryźć się gospodarzom.

Katalończycy na drugą połowę wyszli zmotywowani. W pierwszych minutach rozegrali szybki atak pozycyjny, po którym na czystą pozycję wychodził Andres Iniesta, ale sędzia liniowy pokazał, że Hiszpan był na spalonym po podaniu od Alexisa Sancheza.

W 49. minucie goście zostali skarceni drugi raz w tym spotkaniu. Znowu dośrodkował Robben, Mueller zgrał głową na środek pola bramkowego do Mario Gomeza, a ten nie miał żadnych problemów z pokonaniem Valdesa. Wydawało się, że niemiecki napastnik był na spalonym, ale bramka została uznana. Sytuacja zespołu Tito Vilanovy zrobiła się bardzo trudna.

Z minuty na minutę przewaga gospodarzy rosła. W 58. minucie Bastian Schweinsteiger dośrodkował z rzutu wolnego, do główki wyskoczył Robben, jednak nieznacznie przestrzelił. Holender był niezwykle aktywny w tym spotkaniu, a obrona Barcelony miała poważne problemy, aby sobie z nim poradzić.

Duma Katalonii nie zachwycała swoją grą, ale w 69. minucie stworzyła sobie okazję po stałym fragmencie gry. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłka trafiła do Sancheza, ten niedokładnie uderzył, jednak futbolówkę przejął Marc Bartra. Miał dobrą pozycję, ale uderzył za lekko.

W 73. minucie Arjen Robben okrasił swoją świetną grę golem. Holenderski skrzydłowy wpadł w pole karne z lewej strony, Mueller zablokował Jordiego Albę, a jego kolega strzałem w długi róg podwyższył na 3:0. To była deklasacja.

Niespełna kwadrans przed końcem Barcelona mogła zdobyć bramkę, która dałaby jeszcze jakiekolwiek nadzieje przed meczem rewanżowym. Po rzucie wolnym Bartra znalazł się sam na szóstym metrze, odwrócił się w stronę bramki, jednak fatalnie złożył się do uderzenia i strzelił Panu Bogu w okno. To była zdecydowanie najlepsza okazja dla gości.

Dziesięć minut przed końcem Mueller wyszedł sam na sam z Valdesem, jednak tym razem górą był bramkarz Barcelony. Piłka jeszcze trafiła przed polem karnym do Robbena, ten bez namysłu strzelił w kierunku bramki, ale na drodze stanął Pique.

Szybko jednak reprezentant Niemiec naprawił swój błąd. David Alaba przedarł się lewą stroną, zagrał przed bramkę do Muellera, który tylko dołożył nogę i dobił bezradnego rywala.

W końcówce było jeszcze sporo nerwów, ponieważ Jordi Alba rzucił piłką w twarz Robbena. Akcji bramkowych już nie było, choć Bayern do ostatnich sekund naciskał gości, którzy we wtorkowy wieczór w żadnym elemencie gry nie przypominali wielkiej Barcelony, jaka jeszcze niedawno siała postrach na europejskich boiskach.
http://m.ocdn.eu/_m/c5776aba6ca727ba6dd ... 6,17,1.jpg

Bayern Monachium - FC Barcelona 4:0 (1:0)
Bramki: Thomas Mueller, dwie (25, 82), Mario Gomez (49), Arjen Robben (79)
Sędziował: Viktor Kassai (Węgry)
Żółte kartki: Mario Gomez, Javi Martinez, Bastian Schweinsteiger - Marc Bartra, Alexis Sanchez, Jordi Alba.

Bayern Monachium: Manuel Neuer - David Alaba, Dante, Jerome Boateng, Philipp Lahm, Bastian Schweinsteiger, Javi Martinez, Franck Ribery (89, Xherdan Shaqiri), Thomas Mueller (83, Claudio Pizarro), Arjen Robben, Mario Gomez (71, Luiz Gustavo).

FC Barcelona: Victor Valdes - Jordi Alba, Marc Bartra, Gerard Pique, Daniel Alves, Sergio Busquets, Xavi, Andres Iniesta, Pedro Rodriguez (83, David Villa), Alexis Sanchez, Lionel Messi.

(WD) z onet
=>Stare Motory -> SHL,WFM,WSK,Komar,Romet,Jawa,MZ-ka, i inne => Kupię - Sprzedam - Wymienię ! Oraz ogrom części z epoki PRL.
User avatar
strateg1
 
Posts: 847
Joined: 2007-01-20, 16:58
Location: Rzeszów

Re: Bayern Monachium - FC Barcelona: 4-0 ! !

Postby strateg1 » 2013-04-25, 03:40

BVB - Real: Lewandowski katem Królewskich, cztery gole niesamowitego Polaka!
wczoraj, 22:37 Onet

Tomasz Nieboga Onet

Borussia Dortmund wygrała z Realem Madryt 4:1 (1:1) w półfinałowym meczu piłkarskiej Ligi Mistrzów. Cztery gole zdobył Robert Lewandowski, który jako pierwszy piłkarz uczynił to w półfinale, a także jako pierwszy piłkarz w historii wbił cztery gole Realowi Madryt w Champions League. Dzięki okazałej wygranej, BVB znalazła się w wymarzonej sytuacji przed rewanżem na Santiago Bernabeu.
Robert Lewandowski
fot. Reuters
http://m.ocdn.eu/_m/80e733f2fecf9f8f1bd ... 3,37,1.jpg

Na ten piłkarski wieczór kibice w całej Westfalii czekali bardzo długo. Ich Borussia Dortmund w półfinale Ligi Mistrzów podejmowała wielki Real Madryt, z najlepszym strzelcem tegorocznej LM - Cristiano Ronaldo.

Nic dziwnego zatem, że na BVB Stadion Dortmund (Signal Iduna Park) zasiadł komplet widzów, a walka o wejściówki kilka dni wcześniej nabrała dosłownego wymiaru. Głównym pytaniem jakie stawiali sobie kibice oprócz wyniku spotkania, była kwestia występu Mario Goetze. Nadzieja niemieckiej piłki od przyszłego sezonu reprezentować będzie barwy wielkiego rywala BVB, Bayernu Monachium - i media zastanawiały się, czy młody zawodnik psychicznie wytrzyma to starcie - nie mając za sobą wsparcia kibiców. Ci jednak stanęli na wysokości zadania i kwestię transferu na czas meczu pozostawili bez echa.

Jose Mourinho pierwszy raz na konferencji prasowej przed meczem Champions League podał podstawowy skład mistrza Hiszpanii. W dniu spotkani zaszła jednak jedna zmiana, awizowanego Angela Di Marię (świeżo upieczony tata) zastąpił Luka Modrić.

Obie drużyny mecz rozpoczęły spokojnie, choć z lekką dozą nerwowości w poczynaniach ofensywnych. Na medal spisali się natomiast kibice BVB, którzy od pierwszych minut głośno dopingowali swoją drużynę.

Po raz pierwszy poważnie zagotowało się pod bramką Królewskich w siódmej minucie. Na ładną, indywidualną akcję zdecydował się Marco Reus - przebiegł z piłką kilkanaście metrów i zdołał po ziemi uderzyć na bramkę Diego Lopeza. Hiszpański bramkarz ładnie rzucił się do boku, odbił futbolówkę, ale niewiele brakło, aby akcję wykończył Robert Lewandowski. "Lewemu" zabrakło jednak trochę centymetrów i zmuszony był zatrzymać się z piłką przy linii końcowej, a po chwili próba strzału Polaka została zablokowana.

Moment później stadion eksplodował z radości. Ilkay Guendogan uruchomił na lewej flance Mario Goetzego, ten ładnie ściął do środka i posłał piękną piłkę w pole karne. W pojedynku na piątym metrze Lewandowski wyśmienicie uwolnił się spod opieki Pepe i skierował piłkę do siatki z bliskiej odległości. To był siódmy gol Polaka w tegorocznej Lidze Mistrzów.

Po strzeleniu gola Borussia uspokoiła nieco obraz gry. Dortmundczycy bardzo uważnie grali w obronie, neutralizując niemal wszystkie akcje rywali. Cristiano Ronaldo był powstrzymywany przez Łukasza Piszczka, ale za plecami Polaka ciągle co najmniej jeszcze jeden - dwóch piłkarzy pilnowało, aby CR7 nie miał za dużo miejsca.

W 23. minucie pojawiła się szansa dla Królewskich, w rękę trafiony został Sven Bender, ale według przepisów gry - nie miał nawet szans na celowe zagranie, zatem rzutu wolnego być nie powinno. Bjorn Kuipers zdecydował jednak inaczej, a przed szansą na uderzenie stanął C. Ronaldo. Portugalczyk uderzył mocno, w swoim stylu z ok. 30 metrów, ale Roman Weidenfeller pewnie piąstkował.

Madrytczycy szukali okazji po stałych fragmentach gry i choć dośrodkowania Xabiego Alonso były niezłe, to górą we własnej szesnastce byli rośli obrońcy Borussii Dortmund. Przy jednej z takiej okazji BVB wyprowadziła bardzo groźny kontratak i gdyby nie świetne czytanie gry przez Fabio Coentrao, piłka zagrana od Marco Reusa dotarłaby do wychodzącego na czystą pozycję Jakuba Błaszczykowskiego.

"Kuba" natomiast popisał się ładną szarżą w 32. minucie, gdy popędził prawą stroną na bramkę Diego Lopeza, ale w ostatecznym rozrachunku został zatrzymany wślizgiem przez... napastnika Realu, Gonzalo Higuaina, który ruszył w długą pogoń za polskim pomocnikiem.

Borussia grała bardzo rozważnie i przede wszystkim uważnie, nie pozwalając rozpędzić się faworyzowanym rywalom. Nerwowość wkradła się dopiero w ostatnich minutach pierwszej połowy.

Najpierw ładnie lewą flanką urwał się Cristiano Ronaldo, później piłkę nieporadnie wybijali obrońcy Borussii, aż potężnie huknął z dystansu Xabi Alonso - na szczęście dla gospodarzy Mats Hummels zdołał zablokować piłkę.

Real jednak zaczął poważnie naciskać i w 43. minucie doprowadził do wyrównania. Bezpańską piłkę fatalnie do Weidenfellera zagrał Hummels, do tej dopadł Gonzalo Higuain, spokojnie obsłużył podaniem C. Ronaldo, któremu pozostało wbić piłkę do siatki. To dwunasty gol Portugalczyka w tym sezonie Ligi Mistrzów.

Po chwili znów groźnie zaatakował Real, ale tylko udana interwencja Piszczka zapobiegła stracie drugiego gola przez BVB. Po dobrej pierwszej połowie Borussia remisowała z Realem 1:1, choć powinna prowadzić.

Od atomowego uderzenia rozpoczęła się natomiast druga część gry. Podrażniona nieco Borussia zaczęła odważnie, ale to Królewscy mogli wyjść na prowadzenie. Piłka wykopana przez Diego Lopeza trafiła niemal pod samo pole karne rywali, gdzie obrońcom urwał się Mesut Oezil. Reprezentant Niemiec nie zdołał jednak przyjąć dobrze piłki i akcja Królewskich spełzła na niczym.

Czas między 50 a 55 minutą to istne tornado o nazwie "Lewandowski", które przeszło przez obronę Realu Madryt. Najpierw piłkę chyba uderzał Marco Reus, idealnie w tempo do niezbyt dobrze kopniętej futbolówki wyszedł Robert Lewandowski i czubkiem buta z bliska posłał ją do siatki obok Diego Lopeza.

Pięć minut później Marcel Schmelzer zdecydował się mocno wstrzelić piłkę w pole karne z lewej strony, a reszta to już był geniusz polskiego napastnika. "Lewy" cudownie wręcz przyjął futbolówkę i mimo asysty obrońców posłał ją w górny róg bramki - kompletując hat tricka.

W 62. minucie, zupełnie zaskakująco Ilkay Guendogan przedarł się między aż czterema piłkarzami Królewskich i uderzył w górny róg bramki Realu, ale fenomenalną interwencją popisał się Diego Lopez, wyciągając piłkę z okienka.

Jeśli ktoś myślał, że to był koniec strzeleckiego popisu Borussii, to był w błędzie. W 66. minucie Marco Reus padł w polu karnym popchnięty przez Xabiego Alonso i arbiter wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł oczywiście Robert Lewandowski, huknął w środek bramki i zdobył swojego czwartego gola w półfinałowym starciu Ligi Mistrzów. Przed nim nie dokonał tego żaden inny piłkarz, podobnie jak żaden inny piłkarz nie strzelił czterech goli Realowi Madryt w Lidze Mistrzów. To był kapitalny wieczór Polaka.

Jose Mourinho starał się jak mógł, do boju posłał Karima Benzemę i Angela Di Marię, ale zmiany te niewiele wniosły do gry. Starał się jak mógł Cristiano Ronaldo, ale żelazna defensywa BVB nie dawała Realowi okazji na zmniejszenie strat.

W 82. minucie boisko najpierw opuścił Jakub Błaszczykowski, a chwilę później Łukasz Piszczek. Zmartwiła zwłaszcza zmiana tego drugiego, który odczuwał chyba trudy spotkania i wciąż niewyleczone biodro.

Podopieczni Juergena Kloppa postawili na obronę w ostatnich minutach, ale gdyby nie świetna interwencja Weidenfellera, zostaliby skarceni w 89. minucie przez Cristiano Ronaldo. Bramkarz byłego mistrza Niemiec ucierpiał w tym starciu, ale po chwili mógł już kontynuować grę.

Borussia utrzymała wymarzony wynik do końcowego gwizdka i ma ogromną szansę na awans do finału. Po triumfie Bayernu Monachium, znów czapki z głów przed niemiecką piłką (i Robertem Lewandowskim).
http://m.ocdn.eu/_m/993a404cbf7ad3407db ... 5,17,1.jpg
Rewanżowe starcie pomiędzy Borussią i Realem odbędzie się 30 kwietnia na Santiago Bernabeu, zwycięzca dwumeczu awansuje do wielkiego finału na Wembley w Londynie (25 maja).

Borussia Dortmund - Real Madryt 4:1 (1:1)
Bramki: Robert Lewandowski (cztery - 8, 50, 55, 66-karny) - Cristiano Ronaldo (43).
Żółte kartki: Robert Lewandowski - Sami Khedira, Mesut Oezil.
Sędzia: Bjorn Kuipers (Holandia)
Widzów: 65829 (komplet).

Borussia Dortmund: Roman Weidenfeller - Łukasz Piszczek (83. Kevin Grosskreutz), Neven Subotić, Mats Hummels, Marcel Schmelzer - Ilkay Guendogan (90. Julian Schieber), Sven Bender - Jakub Błaszczykowski (82. Sebastian Kehl), Mario Goetze, Marco Reus - Robert Lewandowski.

Real Madryt: Diego Lopez - Sergio Ramos, Pepe, Raphael Varane, Fabio Coentrao - Sami Khedira, Xabi Alonso (80. Kaka) - Cristiano Ronaldo, Mesut Oezil, Luka Modrić (68. Angel Di Maria) - Gonzalo Higuain (69. Karim Benzema).

Z Dortmundu - Tomasz Nieboga, Eurosport.Onet.pl
=>Stare Motory -> SHL,WFM,WSK,Komar,Romet,Jawa,MZ-ka, i inne => Kupię - Sprzedam - Wymienię ! Oraz ogrom części z epoki PRL.
User avatar
strateg1
 
Posts: 847
Joined: 2007-01-20, 16:58
Location: Rzeszów


Return to Sprawy rózne

Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 1 guest