L M -> Barcelona - Manchester United: -> 3-1 !

Tytuł wszystko wyjasnia :)

L M -> Barcelona - Manchester United: -> 3-1 !

Postby strateg1 » 2011-05-29, 01:42

Barcelona - Manchester United: delicje na Wembley, kosmiczna Duma Katalonii
wczoraj, 22:36 Daniel Bednarek / Onet.pl Onet.pl
Szalona radość Barcelony po zwycięstwie w finale LM

W rozegranym na Wembley Stadium w Londynie finału Ligi Mistrzów FC Barcelona wygrała z Manchesterem United 3:1 (1:1) i została najlepszą drużyną Europy po raz czwarty w historii. Spotkanie toczyło się w zawrotnym tempie. Znakomicie wyszkoleni technicznie piłkarze praktycznie nie uciekali się do fauli. Manchester United próbował dotrzymać kroku Barcelonie, ale Duma Katalonii grała momentami na niewyobrażalnym, kosmicznym poziomie. To był piękny finał. Delicje. Palce lizać. Finał, który stał na bardzo wysokim poziomie i który zapamiętamy na lata. Najlepszym zawodnikiem meczu wybrany został Lionel Messi, który udowodnił, że piłkarzem jest genialnym.

W 2009 roku na Stadio Olimpico w Rzymie FC Barcelona pokonała w finale Ligi Mistrzów Manchester United 2:0. Dwa lata później doszło, na tym samym, najwyższym etapie, do powtórki. Tym razem jednak areną zmagań był legendarny stadion Wembley w Londynie.

Przed meczem trudno było wskazać faworyta. Fachowcy minimalnie więcej szans dawali Katalończykom, ale Czerwone Diabły także mają swoje zalety. Na przedmeczowej konferencji prasowej, która w piątek odbyła się na Wembley przedstawiciele obu drużyn byli skupieni i skoncentrowali. Bardziej mistrzowie Anglii, bo Hiszpanie przejawiali większą ochotę do żartów.

W miarę upływu czasu, im bliżej meczu, tym atmosfera stawała się bardziej gorąca. Na godzinę przed spotkaniem obaj szkoleniowcy podali składy. Alex Ferguson niczym nie zaskoczył, natomiast Josep Guardiola na ławce zmuszony był posadzić narzekającego na kontuzję i nie w pełni sprawnego Carlesa Puyola. Jedyny Polak w tym doborowym towarzystwie, Tomasz Kuszczak, zasiadł na ławce rezerwowych drużyny MU.

Gdy na Wembley gwardziści Jej Królewskiej Mości wnieśli Puchar za zwycięstwo w finale LM, publiczność oszalała. Na wypełnionym po brzegi legendarnym stadionie czuć było atmosferę wielkiego meczu. Przed pierwszym gwizdkiem węgierskiego arbitra, Viktora Kasaia, Guardiola i Ferguson serdecznie się uściskali.

Później już zaczął się wielki finał. Od początku inicjatywę przejęli piłkarze Manchesteru United. Aktywny od pierwszych minut był Javier Hernandez, ale albo dobrze interweniowali defensorzy Barcelony, albo nie musili interweniować, gdyż zakładali pułapki ofsajdowe.

W 8. minucie do piłki podawanej z głębi pola ruszył Wayne Rooney, ale odważną paradą, piąstkowaniem na linii pola karnego, popisał się kapitan mistrzów Hiszpanii, Victor Valdes.

Dwie minut później znów było groźnie pod bramką Barcelony. Gerard Pique uprzedził Rooneya i zagrał do Valdesa, który z trudem nogami wybił piłkę w pole. Po chwili z pierwszym atakiem wyszła Barcelona. Najpierw strzelał David Villa, a po chwili szarżował w polu karnym, ale kapitalnie powstrzymał go Rio Ferdinand.

W 15. minucie mistrzowie Hiszpanii mieli znakomitą szansę na zdobycie gola. Po akcji Leo Messiego i Davida Villi piłkę na siódmym metrze dostał Pedro Rodriguez, ale naciskany przez Ferdinanda, spudłował. W kolejnej akcji Andres Iniesta zagrał do Pedro prostopadłą piłkę, ale zbyt mocno i od bramki grę wznowił Edwin van der Sar.

Inicjatywa nadal należała do Barcelony. W 20. minucie po akcji Messiego z Iniestą piłkę przed polem karnym dostał David Villa, uderzył, ale minimalnie obok bramki MU. Chwilę później Król strzelców mundialu w RPA znów strzelał, tym razem celnie, ale na posterunku był Van der Sar.

W 22. minucie znów zaatakowali Katalończycy. W polu karnym szarżował Messi, ale kapitalnym wślizgiem powstrzymał go Nemanja Vidić. Minutę później zabawę we własnym polu karnym zawodników MU wykorzystali grający pressingiem Hiszpanie. W efekcie akcję dwóch na dwóch rozpoczął Messi, ale potknął się w polu karnym i kibice Czerwonych Diabłów mogli odetchnąć z ulgą.

W 27. minucie eksplodowały trybuny za bramką Valdesa, bo tam zasiedli fani mistrzów Hiszpanii. Xavi Hernandez z lewej strony "złamał" akcję do środka, zagrał w pole karne do Pedro, który płaskim strzałem w tzw. krótki róg, pokonał Van der Sara. Gol był efektem przewagi Barcelony, która z połowy rywali nie schodziła od kilkunastu minut.

Po stracie gola podopieczni Fergusona ruszyli nieco śmielej do ataków. Na efekt nie trzeba było długo czekać. Najpierw z dośrodkowaniem Rooneya poradził Pique, ale w 34. minucie napastnik MU zachował się znakomicie. Rozpoczął akcję przed polem karnym Barcelony, zagrał do Ryana Giggsa, Walijczyk odegrał piłkę do Anglika, który precyzyjnym strzałem z 12 metrów umieścił piłkę w siatce. Obrońcy Barcelony uważali, że Giggs była na spalonym, ale Kasai gola uznał i tym sposobem Czerwone Diabły stratę szybko odrobiły.

Po golu Rooneya podopieczni Alexa Fergusona znów się cofnęli na swoją połowę i – licząc na szybkie kontry - oddali inicjatywę rywalom. W 39. minucie groźnie z dystansu strzelał Iniesta, ale Van der był na posterunku. Cztery minuty później Barcelona miała kolejną szansę. Po zagraniu z prawej strony Davida Villi piłki nie zdołał sięgnąć czubkiem buta na czwartym metrze Messi. I to była ostatnia akcja pierwszej połowy.

Przed drugą jako pierwsi na murawę wyszli piłkarze MU, którzy na rywali czekali kilka minut. Lepiej rozgrzani przystąpili do niej jednak mistrzowie Hiszpanii – Iniesta dwukrotnie strzelał zza pola karnego, ale dwukrotnie piłkę blokowali obrońcy Czerwonych Diabłów. W odpowiedzi szarżował Rooney, ale umiejętnie powstrzymał go Pique.

W 51. minucie Katalończycy "rozklepali" obronę mistrzów Anglii. Iniesta kapitalnie zagrał na prawą stronę do Daniego Alvesa, który zupełnie nieatakowany przez żadnego rywala wpadł w pole karne, strzelił z ostrego kąta, ale wprost w nogi wychodzącego z bramki Van der Sara. Dobitka Iniesty trafiła w głowę Rio Ferdinanda.

Trzy minuty później Barcelona objęła prowadzenie. Iniesta zagrał przed pole karne do Messiego, a ten na moment pozostawiony bez opieki, wiedział, co zrobić z piłką. Przebiegł z nią kilka metrów i zdecydował się na precyzyjny strzał z 20 metrów. Z zablokowaniem piłki nie zdążył Patrice Evra, jak wryty stał także Vidić. Strzału nie spodziewał się chyba Van der Sar, który nie zdążył z interwencją.

Po drugim golu dla Barcelony gra się zaostrzyła. Sędzia Kasai utemperował zapędy Daniego Alvesa i Michaela Carricka żółtymi kartkami. Podobnie jak po stracie pierwszej bramki, tak i po stracie drugiej – śmielej zaatakowali piłkarze MU.

Barcelona tym razem nie popełniła błędu z pierwszej połowy i nadal starała się jak najdłużej utrzymać przy piłce. W 63. minucie groźnie z dystansu uderzył Messi, ale tym razem van der Sar był na posterunku. Minutę później znów było groźnie pod bramką Holendra, ale Messi minął się z piłką. W 66. minucie Van der Sara zatrudnił strzałem zza pola karnego Iniesta, ale bramkarz MU wyciągnął się jak struna i odbił piłkę na rzut rożny. Barcelona prowadziła i nadawała ton grze. Minutę później znów Iniesta kropnął z dystansu, ale tym razem wprost w dobrze ustawionego Van der Sara.
SokolimOkiem.tv »

Napór Dumy Katalonii przyniósł efekt w 69. minucie. Messi na prawej stronie "wkręcił" w ziemię wprowadzonego kilkanaście sekund wcześniej Naniego, wpadł w pole karne, zagrał do Sergio Busquetsa, który odegrał futbolówkę przed "16" do Davida Villi. Ten ostatni uderzył przepięknie – niezbyt mocno, ale technicznie, na tyle dobrze, że Van der Sar nie miał żadnych szans, by zatrzymać lecącą w okolice okienka piłkę.

Po zdobyciu trzeciej bramki Barcelona nadal była częściej przy piłce, nadal kontrolowała wydarzenia na boisku. Czerwone Diabły atakowały z furią, ale potrafiły sforsować obrony Blaugrany. W 79. minucie Rooney zagrał w pole karne do Giggsa, ale akcję przerwał David Villa. Mistrzowie Anglii uważali, że Hiszpan pomógł sobie ręką, ale sędzia nie wskazał na "wapno".

Końcówka spotkania to ambitna walka piłkarzy MU o zmianę niekorzystnego wyniku. Podopieczni Fergusona byli jednak bezradni. Nic już nie mogło zakłócić katalońskiego święta. W końcówce na plac gry wszedł przywitany gromkimi brawami Carles Puyol. I wtedy na dobre rozpoczęła się hiszpańska fiesta na Wembley.

Zwycięstwo Barcelony ani przez moment nie podlegało dyskusji. Katalończycy byli zespołem lepszym, częściej utrzymywali się przy piłce, stworzyli więcej okazji do zdobycia gola i byli skuteczniejsi. Momentami ich gra stała na niewyobrażalnym poziomie. Mistrzowie Hiszpanii udowodnili na Wembley, że są najlepszą drużyną na Starym Kontynencie. Zasłużyli – jak nikt w tym sezonie - na wielkie brawa.

Po meczu jeszcze długo unosiło się gromkie "Campeone, campeone!!!!". Nic dodać, nic ująć – Barca campeone!

FC Barcelona – Manchester United 3:1 (1:1)
Bramki: Pedro Rodriguez (27), Lionel Messi (54), David Villa (69) - Wayne Rooney (34)
Żółte kartki: Daniel Alves – Michael Carrick, Nemanja Vidić.
Sędzia Viktor Kasai (Węgry).

Widzów: 88 000

FC Barcelona: Victor Valdes - Daniel Alves, Javier Mascherano, Gerard Pique, Eric Abidal - Xavi, Sergio Busquets, Andres Iniesta - David Villa, Lionel Messi, Pedro Rodriguez (90. Ibrahim Afellay).

Manchester United: Edwin van der Sar – Fabio (69. Nani), Rio Ferdinand, Nemanja Vidić, Patrice Evra - Antonio Valencia, Michael Carrick (77. Paul Scholes), Ryan Giggs, Ji-Sung Park - Wayne Rooney, Javier Hernandez.

Z Londynu Daniel Bednarek, sport.onet.pl

Autor: Daniel Bednarek Źródła: Onet.pl
=>Stare Motory -> SHL,WFM,WSK,Komar,Romet,Jawa,MZ-ka, i inne => Kupię - Sprzedam - Wymienię ! Oraz ogrom części z epoki PRL.
User avatar
strateg1
 
Posts: 847
Joined: 2007-01-20, 16:58
Location: Rzeszów

Return to Sprawy rózne

Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 2 guests

cron